Wyprawa na Babią Górę - Szkoła Podstawowa im. Bohaterów Warszawy w Grywałdzie, Grywałd

Wyprawa na Babią Górę

     

Dnia 15 września 2011 roku uczniowie klas piątej i szóstej Szkoły Podstawowej w Grywałdzie wraz z uczniami klasy piątej z Zespołu Szkół w Wysokiej uczestniczyli w wycieczce górskiej na Babią Górę.
      Nasi uczniowie spotkali się około 7.00 przed budynkiem Szkoły, następnie busem udali się do Zubrzycy Górnej. Autobus dojechał do Przełęczy Lipnickiej (Krowiarki), gdzie jest granica Babiogórskiego Parku Narodowego. Byliśmy już bardzo wysoko, bo na wysokości 1 012 m n.p.m. Rozglądaliśmy się za naszymi przyjaciółmi z Wysokiej, po chwili dojechali wraz z panem przewodnikiem. Zanim zaczęliśmy wędrowanie pan przewodnik opowiedział uczniom skąd wzięła się nazwa „Krowiarki”, kiedy został utworzony Babiogórski Park Narodowy i, że drogę, którą jechaliśmy budował z kolegami studentami Karol Wojtyła.
      Po pierwszej porcji informacji rozpoczęło się wędrowanie. Pierwszy szczyt Masywu Babiogórskiego jaki zdobyliśmy, to Sokolica (1367 m n.p.m.). Po krótkiej przerwie na posiłek i czas na zachwycanie się widokami oraz kolejnej porcji ciekawych informacji przekazanych nam przez pana przewodnika ruszyliśmy dalej. Na Kępę (1521 m n.p.m.) szliśmy ścieżką wśród przepięknej kosodrzewiny mając przed oczami łysy szczyt Gówniaka (1 617 m n.p.m.). Naszym celem był najwyższy szczyt Masywu Babiej Góry - Diablak (1 725 m n.p.m.). Wiatr dawał nam się trochę we znaki, ale otuleni kurtkami wędrowaliśmy dalej podziwiając widoki.
      Na Diablaku mieliśmy okazję podziwiać piękne widoki, m.in. na Tatry, Gorce, Jezioro Orawskie. Po zejściu ze szczytu szliśmy cały czas stromo w dół (z Przełęczy Brona), dotarliśmy do Schroniska na Markowych Szczawinach. Tutaj zrobiliśmy sobie dłuższy odpoczynek.
      W powrotnej drodze do Krowiarek, gdzie czekał na nas autobus, przyjrzeliśmy się jeszcze tafli Mokrego Stawku . Na koniec pożegnaliśmy się z naszymi koleżankami i kolegami z Wysokiej. Następnym razem spotkamy się u nas. Kolejny raz uczniowie z opiekunami uznali, że warto było podjąć wysiłek wędrowania.